Renesans malbeka

Finca Bella Vista - licząca ponad 100 lat winnica, dziś w rękach Achaval Ferrer. W tle andyjskie sześciotysięczniki.
Finca Bella Vista - licząca ponad 100 lat winnica, dziś w rękach Achaval Ferrer. W tle andyjskie sześciotysięczniki. tpb
Duże bilboardy na ulicach Mendozy informują przyjezdnych, że oto znaleźliśmy się w Nowej Światowej Stolicy Wina. Sporo w tym przesady – gdyby jednak dumni Argentyńczycy pozostali przy sformułowaniu „światowa (a niech tam) stolica malbeka” nie sposób byłoby odmówić im racji.

Argentyna, a z całą pewnością Mendoza malbekiem stoi. Był jednak czas, gdy odmiana była bardzo popularna we Francji, przede wszystkim w Bordeaux, gdzie swego czasu zajmowała większą część upraw. Niestety, po ataku filoksery malbeka zaszczepiono na podkładkach, które spowodowały nadmierną plenność szczepu i podatność na choroby. Ostateczny kres malbeka w Bordeaux przyniosły ciężkie mrozy w 1956 r.

We Francji nosi mnóstwo imion: cot lub côt na tzw. Południowym-Zachodzie, auxerrois w Cahors, pressac na Prawym Brzegu i wiele, wiele innych. Dziś jednak najbardziej znany jest jako narodowa odmiana argentyńska – za ocean malebec trafił w połowie XIX w., a przywiózł go tu francuski agronom Miguel Pouget.

Przyznaję, że z malbekiem zawsze miałem (mam?) problem. Nużyły mnie kolejne butelki owocowych bomb o zawartości alkoholu >14%. Pierwszy kieliszek uderzał między oczy, drugiego nie chciało się już kończyć. Zachodziłem w głowę jak można popijać czymś takim krwisty (ok., o KRWISTY stek jest w Argentynie niemal równie trudno, co o lekkiego malbeka) wołowy stek – równie dobrze można byłoby posmarować go marmoladą.

Przez cały zeszły tydzień podróżowałem po winiarskich regionach Argentyny i spróbowałem w pięć dni więcej malbeków niż w ciągu ostatniego roku. Były wśród nich wspomniane bomby owocowo-alkoholowo-dębowe, było też jednak zaskakująco wiele win o świetnym współczynniku pijalności z owocem subtelnym (dobrze zrobiony malbec może pachnieć fiołkami i jagodami, niemal jak pinot noir) i rozsądnie użytą beczką oraz kwasowością, która dobrze równoważyła naturalnie wysoki alkohol.

Świetne malbeki robi się dziś w Salcie – najdalej na północ wysuniętym regionie winiarskim Argentyny, gdzie bliskość równika równoważy się lokowaniem winnic na bardzo dużych wysokościach (rekord to 3100 m n.p.m.). I choć Salta postrzegana jest często jako przede wszystkim ojczyzna białej odmiany torrontés, uprawy gron czerwonych, głównie malbeka stale w regionie rosną. Piłem tam świetne malbeki albo oparte na nich kupaże z winiarni Amalaya, Colomé, San Pedro de Yacochuya czy Félix Lavaque oraz bardzo dobre wina spod ręki Jose Luisa Mouniera. (Więcej o Salcie i torrontesie w mojej relacji na portalu Magazynu WINO ).

Malbekiem stoi Mendoza, najważniejszy region winiarski Argentyny. Leży wprawdzie aż 1300 km na południe od Salty, ale winorośl uprawia się tu niżej, między 700, a niemal 1500 m n.p.m. Wina łatwo tracą kwasowość (co powoduje konieczność ich dokwaszania, nie zawsze w najlepszym stylu) zyskując za to alkohol. Moda, której trudno nie zauważyć to jednak odejście od ciężkich i ultrabeczkowych win na rzecz malbeka do picia. Skoro schlebia jej nawet Michel Rolland, najbardziej znany winemaker świata odsądzany od czci i wiary przez winiarskich alterglobalistów i w dużej mierze odpowiedzialny za stworzenie niegdyś jednolitego modelu win beczkowo-alkholowych, można chyba mówić o ogólnym trendzie.

W Mendozie pojawił się pierwszy biodynamik (jeden z czterech w Argentynie), Andriej Razumovsky, z pochodzenia Ukrainiec, z ojca Austriak, z matki Duńczyk. W swym projekcie Alpamanta robi malbeki niemal zwiewne, przede wszystkim zaś smaczne i zrównoważone.

Świetne malbeki ze starych winnic piłem w winiarni Mendel noszącej imię Mendela Sieleckiego, polskiego Żyda, który wyemigrował do Argentyny – wina robi jego córka Annabelle Sielecki wraz z czołowym winemakerem Argentyny, Roberto de la Motą.

Inny Roberto, Cipresso – Włoch, niegdysiejszy szef Ciacci Piccolomini d’Aragona, właściel Fattoria La Fiorita (oba w DOCG Brunello di Montalcino) stworzył z argentyńskimi partnerami projekt Achával Ferrer. Wypiłem tam bodaj najlepszego malbeka w czasie całej podróży po Argentynie, Finca Altamira 2009 – wino fenomenalnie zrównoważone, z niemal toskańską, godną sangiovese naturalną kwasowością, przenikliwe i mineralne. No i zrobiło się głupio – Robert Parker jr. oskarżany o to, że swego czasu wykreował modę na wspomniane bomby i doprowadził do parkeryzacji świata wina (robienia win pod gust Parkera, by uzyskać wysokie noty punktowe windujące w górę sprzedaż w USA, ale nie tylko), dał Altamirze 99 punktów w swej stupunktowej skali. Partner Roberto, Argentyńczyk Santiago Achával skomentował to tak: 99 punktów? Przesada! Altamira to wino na 97, maksymalnie 98 punktów.

Nadchodzi zatem nowa era argentyńskiego szczepu, a gdy tylko wypatrzę te nowe malbeki na polskim rynku, dam Państwu znać.

Fotoreportaż z Mendozy na stronach Magazynu WINO
Trwa ładowanie komentarzy...