Na temat różnorodności (w winie)

Gdy kilka dni temu na prywatnym profilu na facebooku udostępniłem informację o planowanej na 2 marca degustacji win brazylijskich w Warszawie jedna z koleżanek stwierdziła: "prawdziwe wina to tylko z Francji…", zaś znajomy importer kąśliwie skonstatował, że "wkrótce uderzy nas informacja o wybitnych produktach z samego równika".

Nie chcę tu bronić win brazylijskich, choć niektóre z nich bardzo lubię (akurat nie te z równika). Tak jak uwielbiam (niektóre) wina francuskie.

Żyjemy w szczęśliwych czasach, gdy możliwość wyprodukowania bardzo dobrego, a nie tylko pijalnego wina mają oprócz Francuzów, Włochów czy Hiszpanów także Austriacy, Węgrzy, Morawianie, Słoweńcy, Nowozelandczycy, Kanadyjczycy czy wspomniani Brazylijczycy. Winiarska historia wielu tych krajów i regionów rodzi się lub odradza na naszych oczach i to właśnie pasjonuje mnie najbardziej.

Nie jestem może aż takim freakiem jak mój znakomity sąsiad przechowujący w piwnicy cabernet sauvignon z Japonii, wina belgijskie, duńskie i tajskie, ale zawsze zaryzykuję kieliszek rumuńskiej feteaski czy somlońskiego juhfarka. Te wina potrafią być co najmniej ciekawe, czasem po prostu smaczne, niekiedy znakomite.

Mimo wciąż nikłego (jednak stale rosnącego) spożycia wina w Polsce możemy wybierać w tysiącach etykiet. I nawet jeśli niektóre zamówienia będą wymagały dłuższego szperania w necie, a po wiele butelek będziemy musieli pojechać do specjalistycznego sklepu na drugi koniec miasta – wybór jest ogromny.

W blogu na łamach serwisu „Na temat” będę zachęcał Państwa do sięgania po wina nieoczywiste i wyrabiania sobie własnego zdania na ich temat w imię starego porzekadła: najlepsze jest to wino, które ci smakuje.

Nie znaczy to jednak, że nie będę zajmował się winami z bardziej znanych regionów świata. Już dziś zachęcam do lektury relacji z zakończonego właśnie tygodnia Anteprime Toscane, w czasie którego z kilkudziesięcioma dziennikarzami z całego świata degustowaliśmy w Toskanii nowe roczniki chianti classico, vino nobile di Montepulciano i brunello di Montalcino.
Trwa ładowanie komentarzy...