O autorze
Redaktor naczelny i współzałożyciel Magazynu WINO. Od dekady zajmuje się propagowaniem kultury picia wina w Polsce. Autor audycji "PIN do wina" w Radio PIN 102 FM, w której poszukuje par winiarsko-muzycznych (głównie z kręgów klasyki i jazzu - w 2011 r. Universal Music wydał przygotowaną przez TPB kompilację "Pin do wina" z utworami muzyki klasycznej i współczesnej); winiarski felietonista Playboya; autor książki "Zawód: sommelier"; współtwórca reportaży i programów telewizyjnych o tematyce winiarskiej w telewizji Kuchnia TV; tłumacz książek o tematyce winiarskiej, sędzia w wielu międzynarodowych konkursach winiarskich (m.in. Best of Riesling, Bormustra, Vinitaly, Mundus Vini, Vinagora, Vini da Pesce).

Na temat różnorodności (w winie)

Gdy kilka dni temu na prywatnym profilu na facebooku udostępniłem informację o planowanej na 2 marca degustacji win brazylijskich w Warszawie jedna z koleżanek stwierdziła: "prawdziwe wina to tylko z Francji…", zaś znajomy importer kąśliwie skonstatował, że "wkrótce uderzy nas informacja o wybitnych produktach z samego równika".

Nie chcę tu bronić win brazylijskich, choć niektóre z nich bardzo lubię (akurat nie te z równika). Tak jak uwielbiam (niektóre) wina francuskie.

Żyjemy w szczęśliwych czasach, gdy możliwość wyprodukowania bardzo dobrego, a nie tylko pijalnego wina mają oprócz Francuzów, Włochów czy Hiszpanów także Austriacy, Węgrzy, Morawianie, Słoweńcy, Nowozelandczycy, Kanadyjczycy czy wspomniani Brazylijczycy. Winiarska historia wielu tych krajów i regionów rodzi się lub odradza na naszych oczach i to właśnie pasjonuje mnie najbardziej.

Nie jestem może aż takim freakiem jak mój znakomity sąsiad przechowujący w piwnicy cabernet sauvignon z Japonii, wina belgijskie, duńskie i tajskie, ale zawsze zaryzykuję kieliszek rumuńskiej feteaski czy somlońskiego juhfarka. Te wina potrafią być co najmniej ciekawe, czasem po prostu smaczne, niekiedy znakomite.

Mimo wciąż nikłego (jednak stale rosnącego) spożycia wina w Polsce możemy wybierać w tysiącach etykiet. I nawet jeśli niektóre zamówienia będą wymagały dłuższego szperania w necie, a po wiele butelek będziemy musieli pojechać do specjalistycznego sklepu na drugi koniec miasta – wybór jest ogromny.

W blogu na łamach serwisu „Na temat” będę zachęcał Państwa do sięgania po wina nieoczywiste i wyrabiania sobie własnego zdania na ich temat w imię starego porzekadła: najlepsze jest to wino, które ci smakuje.

Nie znaczy to jednak, że nie będę zajmował się winami z bardziej znanych regionów świata. Już dziś zachęcam do lektury relacji z zakończonego właśnie tygodnia Anteprime Toscane, w czasie którego z kilkudziesięcioma dziennikarzami z całego świata degustowaliśmy w Toskanii nowe roczniki chianti classico, vino nobile di Montepulciano i brunello di Montalcino.
Trwa ładowanie komentarzy...