Hollande a sprawa wina

W 2007 r. Chablis wolało Sarkozy'ego...
W 2007 r. Chablis wolało Sarkozy'ego... tpb
Pan „Normalny” zastępuje pana „Błyskotkę” na fotelu prezydenta Francji. Co to oznacza dla winiarzy znad Marny, Rodanu, Loary i Żyrondy?

W kwietniu 2007 r. złożyłem krótką kurtuazyjna wizytę merowi miasta Chablis. Do wyborów prezydenckich pozostał tydzień, a nasz gospodarz zadeklarował, że tylko Sarko może uratować Francję i jej winiarzy. 22 kwietnia 2007 syn węgierskiego imigranta zaiste wygrał pierwszą rundę wyborów, a dwa tygodnie później przypieczętował swój sukces.
Co do zbawczych możliwości Sarkozy’ego uwierzyłem merowi na słowo, choć wkrótce zdziwiła mnie nieco deklaracja prezydenta, było nie było, Francji, że od wina woli… coca-colę.

Niektórzy mają teorię, zgodnie z którą osoba niepijąca nie może być dobrą głową państwa (jej autor, komentator The New York Times pije tym samym do Mitta Romneya, potencjalnego kandydata republikanów w walce o fotel prezydencki USA, który zadeklarował, że spróbował piwa raz w życiu, gdy był nastolatkiem i mu wystarczyło).

Na szczęście nie mnie oceniać prezydenturę Sarko. To zresztą okres zamknięty (zabawne jest to, że ex-prezydent, już w czasie kampanii wyborczej odwiedził Vouvray, jedno z najważniejszych miast winiarskich w Dolinie Loary, gdzie nawet wypił kieliszek lokalnego wina). Parę wielkich bordoskich châteaux z pewnością nie uznaje ostatnich pięciu lat za najgorsze w swojej historii, choć żadna w tym rola odchodzącego szefa francuskiego państwa. Pytanie, co może przynieść winiarzom kadencja Françoisa Hollanda – nie tylko tym, którzy nabijają kabzę dzięki spekulacyjnym cenom na rynku chińskim, ale też całkowicie zwykłym.

Spory tekst poświęca temu w swym internetowym wydaniu prestiżowy brytyjski magazyn winiarski „Decanter”. Najważniejsze winiarskie problemy jakie stoją przed Hollandem to: zajecie stanowiska wobec proponowanej przez urzędników Unii Europejskiej liberalizacji prawa do sadzenia winnic (na ogół europejscy winiarze są jej zdecydowanie przeciwni); prawo Evina zakazujące reklamy wszelkich napojów alkoholowych oraz debata na temat ograniczenia zawartości alkoholu we krwi kierowców do zera (znaczące zmniejszenie limitu spożywanego przez kierowców alkoholu we Francji w poprzedniej dekadzie odbiło się negatywnie na zyskach restauracji, a co za tym idzie, także winiarzy).

Co zrobi Hollande – nie wiadomo (można spodziewać się, że w sprawie liberalizacji nasadzeń poprze producentów wina). W kampanii oskarżył Sarkozy’ego, że zdradził winiarzy. Sam deklaruje się jako miłośnik wina i dobrej kuchni (jego partnerka, Valerie Trierweiler uważa, że François używa czasami do gotowania zbyt dużo masła). Z drugiej strony mówi wprost: nie lubię bogaczy, co wprawia w popłoch co bardziej majętnych posiadaczy châteaux (jego plany podatkowe wobec najbogatszych Francuzów rzeczywiście mogą doprowadzić ich do łez).

Nad Sekwaną rozprawia się też o tym, jak monsieur Normal postąpi z liczącym 250 tys. euro rocznym budżetem piwnicy winnej w Pałacu Elizejskim. Nowy prezydent deklaruje cięcia kosztów administracji – dostawcy mogą się zatem zmartwić. Z drugiej strony przyznaje, że lubi otworzyć przy okazji dużego święta poważną butelczynę… Przemysł winiarski przyniósł Francji w 2011 roku 7 miliardów euro.
Trwa ładowanie komentarzy...